Plan wyprawy

Głównym celem jest zdobycie Mont Blanc - najwyższej góry Europy. Przewidujemy wariant 10 - dniowy , skierowany do osób, które preferują intensywną działalność górską.

Przebieg wyprawy dzieli się na dwa etapy:
- etap I obejmuje działalność w masywie Gran Paradiso (4061 m n.p.m.) - trzy dni. Tutaj niewtajemniczeni odbędą pierwsze "bliskie spotkanie" ze sprzętem alpinistycznym (używanie raków, czekana, liny, uprzęży). Góra nie jest trudna. Do pokonania mamy 2100 m. przewyższenia z noclegiem w namiotach na 3400 m.n.p.m. Postaramy się stanąć na szczycie w komplecie. Będzie to dla nas, bez wątpienia, ogromną satysfakcją (w końcu to czterotysięcznik) oraz psychicznym wzmocnieniem przed szturmem na Mont Blanc (w myśl zasady: "na duże góry wchodzi się głową"). Wejście na Mont Blanc nie jest uzależnione od wcześniejszego wejścia na Gran Paradiso.

- etap II obejmuje działalność w masywie Mont Blanc (4807 m n.p.m.) - cztery dni. Pozostałe dni stanowią nasz zapas na wypadek złej pogody, którą trzeba będzie przeczekać. Takie rozwiązanie poważnie zwiększa szanse powodzenia akcji i pozwala uzależnić zdobycie szczytu od naszej dyspozycji psychofizycznej, nie zaś od warunków atmosferycznych. Wybieramy wariant klasyczny. Z Le Fayet (533 m.) jedziemy tramwajem (T.M.B.) do Nid d'Aigle (2363 m.). Stąd ruszamy pieszo przez schronisko Tete Rousse (3150 m.), dalej kuluarem do schroniska Gouter (3817 m.). Następnie na Dôme du Gouter (4304 m.) . Stąd granią Bosses na szczyt. Powrót tą samą drogą.W trakcie podejścia dwie noce spędzimy w namiotach.

Kierujemy się zasadą elastyczności - pamiętajmy, że działanie w górach uzależnione jest od wielu czynników (m.in.. warunków pogodowych, samopoczucia uczestników), możemy więc "dopasować" się do konkretnych warunków. Do przejścia mamy około 2450 m w pionie. Do wysokości 3200 m n.p.m. brak poważniejszych trudności.

Żleb Spadających Kamieni przekraczamy w godzinach porannych, gdy jego górne partie pozostają w cieniu (a tym samym są zamarznięte) i nie "plują" kamieniami. Dalej - wspinaczka kuluarem (trudności porównywalne z tymi na Orlej Perci). Na głowach obowiązkowo kaski, na nogach (od schroniska Gouter) - raki. Trudności śnieżne występują tylko na grani Bosses (ostatnie 450 m w pionie). W kilku miejscach grań jest stroma, wąska i eksponowana, zmusza do zachowania szczególnej ostrożności (zwłaszcza podczas wietrznej pogody). Mijanie w tych miejscach innych wspinających się jest wysoce niebezpieczne . Opisany odcinek pokonujemy związani liną. Schodząc zachowujemy szczególną ostrożność - radość ze zdobycia szczytu przeżywać będziemy na dole.

Jeżeli chodzi o noclegi, to trzeba przyznać, że schroniska na tej trasie są odwiedzne przez znaczną liczbę turystów. Dlatego trudno dostać w nich miejsce i często trzeba spać na podłodze. W związku z tym, lepiej być samowystarczalnym i spać we własnym namiocie. Reasumując: mimo że niezbyt trudna, opisana droga jest wymagająca pod względem kondycyjnym, dlatego przygotujmy się trenując już w domu. Terminowa realizacja planu pozwoli nam wykorzystać pozostałe "w zapasie" dni na odpoczynek w Chamonix, zwiedzanie miasta i okolicy oraz jazde na nartach. W drodze powrotnej możemy zwiedzić jedno z miast, leżących na naszej trasie ( np.: Berno albo Zurich).